Skip to content
Menu
FILOlogika
  • O-błędnik
  • Na prawo
  • Creatio ex nihilo
  • TransKrypcja
  • Poznajcie się!
  • Wycinki
  • Poetica
  • Psoty
  • Rozpoznanie
  • Krytyka studencka
  • Kamień socjologiczny
  • Co słychać?
  • Zaopiniowane
  • TransMisja
  • Pinezki
  • Refleksje
  • Językowo
  • Rozmowy
  • UP-aćkane
  • Kalendarz zdarzeń
  • V Festiwal Scena wolności – recenzje
  • Wersje pdf numerów
  • O nas
FILOlogika

Recenzja spektaklu „Mały Paryż”

Opublikowano 2024-12-042024-12-06

V Festiwal Scena wolności

Sofiia Halushka

Miałam okazję uczestniczyć w spektaklu „Mały Paryż” w reżyserii Dominika Nowaka. Jest on wystawiany w Nowym Teatrze im. Witkacego przy ul. Lutosławskiego 1 w Słupsku. Wiem, że spektakl powstał dzięki wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego oraz Miasta Słupska. Pragnę opowiedzieć o moich wrażeniach z oglądania spektaklu.

Uważam, że wykorzystanie listów w fabule sztuki było bardzo dobrym pomysłem. Dodało to atmosfery przygody, gdy Trudi, główna bohaterka i listonoszka, wyrusza na poszukiwanie adresata listu z Francji. Podczas jej fascynującej opowieści, w której porównuje Słupsk do Francji, widać iskrę miłości między listonoszką i policjantem. Stworzyło to inspirujący początek, który rozwija się, obfitując  w ciepłe wydarzenia i różnorodne sytuacje, ale niestety kończy tak boleśnie. 

Ta sztuka jest pełna prostoty istnienia i spokoju, odzwierciedla ciepłe i spokojne dni. Z przyjemnością ogląda się grę aktorów, którzy z pasją podchodzą do swojej pracy. Chciałabym również zwrócić uwagę na ich umiejętności i wszechstronność, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Tylko prawdziwy profesjonalista może pochwalić się tak szybką przemianą, wcielaniem się w role, które potrafią diametralnie się od siebie różnić. 

Mam bardzo pozytywne wrażenia po występie, ale wciąż zauważam pewne niedociągnięcia, na przykład palenie papierosów na scenie. Zapach papierosów naprawdę psuł odbiór. Patrząc na ten pomysł pod pewnym kątem, jestem w stanie zrozumieć, z czym się wiąże. Miało to zanurzyć widza głębiej w atmosferę, bo w grę wchodził kolejny ludzki zmysł: percepcja zapachu. Aczkolwiek, pomimo pozornego zrozumienia, chcę nazwać rzeczy po imieniu. Palenie w słabo wentylowanym pomieszczeniu jest szkodliwe dla zdrowia widzów. Każdy wie, że bierne palenie jest bardziej destrukcyjne niż czynne. Ponadto prawdopodobieństwo, że na widowni były osoby z chorobami takimi jak astma, zapalenie płuc itp., jest niezwykle wysokie. Z tej perspektywy palenie na scenie wydaje mi się całkowicie niedopuszczalne.

Szczególnie uderzyło mnie zakończenie przedstawienia. Rezonuje ze mną, ponieważ mam własne negatywne doświadczenie życia w czasie wojny w moim kraju. Ten kontrast między większą częścią sztuki, zabarwioną ciepłem i komfortem rodzinnego miasta, o którym listonoszka mówi tak wiele, a zakończeniem, które sprawia, że krew staje się zimna i pogrążasz się w głębokich myślach, jest poruszający. Wojna. Łzy popłynęły mi po policzkach, gdy listonosz zwrócił się do publiczności słowami: „Dlaczego tam siedzicie? Dlaczego nic nie robicie? Pożar!”. Dopiero później zrozumiałam, co oznaczała ta część sztuki. To nie był pożar, to była eksplozja wojny. A potem nastąpiło spotkanie listonoszki i policjanta, który zdecydował się pójść na wojnę. To bolesne zaproszenie na kawę, którego bohaterowie nie mieli odwagi przyjąć, złamało mi serce. To zaproszenie, które jest ważne tylko wtedy, gdy wojna się skończy, ale nikt nie wie, kiedy to nastąpi. Nie wiadomo nawet, czy policjant wróci z wojny żywy. Zawsze kierujemy się strachem, zawsze wstrzymujemy nasze życie, ale w każdej chwili może wydarzyć się coś strasznego, na przykład wojna, która niszczy i zabija. Ile istnień, marzeń i przeznaczeń zostało zniszczonych? Przejmująco wiele, co znalazło odzwierciedlenie w listach spadających z sufitu. Ta scena jest szczególnie mrożąca krew w żyłach i sprawiła, że płakałam mocno i przez długi czas nawet po spektaklu.

Podsumowując, chciałabym śmiało stwierdzić, że polecam wszystkim to przedstawienie. Warto je obejrzeć ze względu na ciepłą, przytulną i beztroską atmosferę opowieści, która przypomina przygodę. A także ze względu na zakończenie, które skłania do głębokiej refleksji nad tym, jak przeżywamy nasze dni, i czy nic nie tracimy, działając pod wpływem naszych lęków. No i oczywiście przed wybraniem się na przedstawienie należy wziąć pod uwagę aż dwie sceny palenia na scenie!

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Zorganizowano dzięki wsparciu ze środków KPO oraz ze środków Miasta Słupska. Sponsorem wydarzenia jest Energa z Grupy ORLEN.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

©2026 FILOlogika | Powered by SuperbThemes & WordPress