Krytyka studencka

Hanna Węsierska, filologia polska, UP
Obrazy generowane przez sztuczną inteligencję popularne są już od dłuższego czasu – chyba każdy z nas natrafił na przynajmniej jeden z wielu portretów, które niecały rok temu dosłownie zalały Internet. Obrazy powstałe w ten sposób były ładne, estetyczne i całkiem nieźle odzwierciedlały podany opis. Jednak, od kilku miesięcy, sławę zdobyły znacznie bardziej zaawansowane obrazy AI – nie mamy już do czynienia z portretami, które po dokładniejszych oględzinach zdają się przedstawiać tą samą osobę w nieco innej fryzurze, a z pozornie całkowicie oryginalnymi ilustracjami. Grafiki takie tworzone są w wielu różnych stylach i świetnie oddają tekst, na którym bazują.
Wraz z rosnącą popularnością i rozpowszechnieniem się sztucznie generowanych obrazów, naturalnie zaczęły się protesty ludzkich artystów. Największym z nich był protest na platformie ArtStation, gdzie przez długi okres główną stronę niemal w całości zajmowały grafiki z hasłami przeciwko obrazom AI. ArtStation nie było jednak jedyną platformą, której użytkownicy postanowili wyrazić swój sprzeciw przeciwko sztucznej inteligencji. Skąd jednak złość i wręcz nienawiść do kilku wygenerowanych przez komputer obrazków?
Najprostsza odpowiedź na to pytanie: zazdrość. Publikujący swoje prace artyści najzwyczajniej w świecie wściekli się, gdy ich miejsce w świetle reflektorów zajęły „dzieła komputera” – co, nawiasem mówiąc, było faktycznym powodem protestów części z internetowych twórców. Częściej wyświetlane i bardziej popularne stały się obrazy AI, które przez wiele tygodni zajmowały pierwsze miejsca na wszelkiego rodzaju social mediach, co z kolei zepchnęło pracę ludzkich artystów na dalszy plan. Po głębszym spojrzeniu na problem, okazuje się jednak, że prawdziwym źródłem złości wśród twórców nie była wcale urażona duma czy zwykła zazdrość o sukces sztucznie generowanych grafik.
Aby stworzyć jakąkolwiek ilustrację, programy AI potrzebują informacji, i nie mowa tu bynajmniej o dokładnym opisie docelowego obrazka. Program musi wiedzieć, czym jest drzewo i jak wygląda. Idąc krok dalej, program musi również wiedzieć, co dokładnie użytkownik ma na myśli poprzez „drzewo w stylu ekspresjonistycznym”. Z tego powodu, programy AI „karmione” są wszelkiego rodzaju ilustracjami, a na podstawie zebranych danych, generują potem opisany przez użytkownika obraz. Tutaj zaczynają się powody złości ludzkich artystów. AI nie korzysta bowiem z obrazów ochotników, a bazuje na wszystkim, co do niego trafi, bez względu na prawa autorskie czy zwykłą przyzwoitość. Nie byłby to jednak „aż tak” wielki problem, gdyby nie dwa dodatkowe czynniki.
Po pierwsze: większość programów, których zadaniem jest generowanie obrazów na podstawie tekstu, są płatne. Stworzone w ten sposób aplikacje są źródłem zarobku dla swojego twórcy, natomiast artyści, których ciężka praca została wykorzystana jako podstawa dla generowanych przez program aplikacji, z owej „współpracy” nie dostają ani grosza. Po drugie: inspiracja, jaką „sztuka” AI czerpie z nieuczciwie wykorzystanych grafik ludzkich artystów, wymyka się spod kontroli. Słowo „inspiracja” to już w tej kwestii gruba przesada, wiele programów AI już nie tyle „bazuje” na pracy artystów, co ją kopiuje. Wielu twórców zgłaszało sprzeciw, dostrzegając w przykładowych ilustracjach „stworzonych” przez AI kopie swoich własnych obrazów. Powstają programy, których zadaniem jest odwzorowanie stylu konkretnego artysty, mało tego, organizowane są nawet konkursy,który z programów lepiej poradzi sobie z “podrobieniem” stylu konkretnego twórcy!
Oliwy do ognia dolewa jeszcze fakt, że osoby publikujące powstałe w ten sposób ilustracje określają się mianem artystów i domagają się praw autorskich, które, na szczęście, obecnie nie są im przyznawane. Samo określenie grafik generowanych przez AI mianem „sztuki” powoduje słuszną złość. Choć nie istnieje jedna spójna, ogólnie przyjęta definicja tego słowa, termin „sztuka” odnosi się do wyrobów ludzi bądź natury. Dodatkowo, AI nie „tworzy” swoich obrazów, generuje je na bazie faktycznie stworzonych ludzką ręką grafik, do których autor programu nie ma żadnych praw.
Generowane przez sztuczną inteligencję ilustracje mają oczywiście swoje zastosowanie i mogą być naprawdę przydatnym narzędziem. Z pewnością znaleźliby się również artyści, którzy z chęcią pomogliby w stworzeniu tego typu programu, jeśli byłaby to faktycznie uczciwa współpraca. Obecny sposób powstawania grafik AI jest zwykłą kradzieżą, która niestety nie jest rozpoznawana przez obecne prawo i nie spotyka się z żadną karą.
A co na ten temat mówi prawo?

Filip Porębski — student prawa, UP
Jeśli chodzi o obrazy generowane przez sztuczną inteligencję i co za tym idzie konsekwencje prawne, to mogę powiedzieć, iż polskie prawo, jak i również prawo innych państw na świecie nie ma jeszcze stworzonych przepisów co do obrazów sztucznej inteligencji. Powołując się na słowa mecenasa Andrzeja Zaorskiego: ,, Z tego co wiem, żadne państwo nie ma jeszcze takiej regulacji. Na dzisiaj powszechnie przyjmuje się, że dzieło stworzone przez program komputerowy, nawet w pewnym zakresie dysponujący sztuczną inteligencją, nie jest w ogóle utworem w rozumieniu ustawy, a co za tym idzie – nie podlega w ogóle ochronie na kanwie tych przepisów”.

To nie jest zazdrość. AI wykorzystuje styl i charakter danego artysty. Jeżeli platforma zezwala AI na naukę na podstawie pracy jakiegoś artysty to jest to kradzież. Mam wrażenie, że nie ma pojęcia Pan o sztuce i wrażliwości.. każdy artysta uczył się latami. Rozwijał swój styl by stworzyć coś unikatowego i JEGO! Proszę pisać o zazdrości. Bo to obrzydliwe. To nie są ksiazeczki, które trzeba wkuć jak w Pana profesji. To są lata rozwoju i ciężkiej pracy.