Skip to content
Menu
FILOlogika
  • O-błędnik
  • Na prawo
  • Creatio ex nihilo
  • TransKrypcja
  • Poznajcie się!
  • Wycinki
  • Poetica
  • Psoty
  • Rozpoznanie
  • Krytyka studencka
  • Kamień socjologiczny
  • Co słychać?
  • Zaopiniowane
  • TransMisja
  • Pinezki
  • Refleksje
  • Językowo
  • Rozmowy
  • UP-aćkane
  • Kalendarz zdarzeń
  • V Festiwal Scena wolności – recenzje
  • Wersje pdf numerów
  • O nas
FILOlogika

Ghosting, czyli sztuka znikania

Opublikowano 2024-03-27

Rozpoznanie

Natalia Buźniak, filologia polska, UP

Czy doświadczyłeś kiedyś sytuacji, w której nagle zostałeś porzucony? Nie chodzi tylko o dramatyczne zakończenie romantycznej relacji. Raczej o to, że ktoś nagle zaczął zachowywać się tak, jakbyś nie istniał. Ot tak, bez słowa wyjaśnienia. Na próżno szukałeś odpowiedzi, cóż takiego się stało, czy zrobiłeś coś nie tak? A może to tej osobie coś się stało? Lub ma problemy z telefonem, internetem, czy jakimś innym kanałem komunikacji (no, w sumie nie wiem jakim, może nie ma na znaczki pocztowe). W każdym razie różne scenariusze krążyły Ci po głowie. I w zależności od tego, w jak bliskiej byłeś relacji z owym „porzucaczem”, cała sprawa mogła być mniej lub bardziej bolesna. 

Nie wiem, czy wiesz, ale takie zjawisko nazywamy GHOSTINGIEM. Jest to nic innego, jak właśnie nagłe zakończenie relacji przez jedną ze stron, bez słowa wyjaśnienia, bez podania przyczyny. Może dotyczyć sfery prywatnej, ale także zawodowej. Byłeś pewien, że „odezwiemy się do pana” znaczy naprawdę to, co dosłownie znaczyć powinno;)? Cóż, jakże srodze można się zawieść na słowach rekrutera. Jest jeszcze gorzej, kiedy sądziłeś, że masz pracę już w kieszeni. Fetowanie z kumplami skończone, a tu nagle… cisza. I nieodbieranie telefonu. A firma funkcjonuje dalej. Tylko nie będzie to jednak „twoja” firma. Albo, z drugiej strony, myślałeś może, że złowiłeś idealnego pracownika, odprawiłeś wszystkich innych kandydatów… i nic, cisza w eterze.

Słowo „ghosting” w kontekście opisywanego zjawiska pochodzi od angielskiego słowa „ghost”, które oznacza ducha. W przeciwieństwie do ducha prawdziwego, takiego pobrzękującego łańcuchami i jęczącego po nocach, osoba uciekająca się do ghostingu zazwyczaj (i na szczęście!) żyje dalej. Znika jedynie z naszego radaru. Lub też my czujemy się jak duch, niewidzialni, niesłyszalni, zaczynamy zastanawiać się, czy naprawdę jeszcze istniejemy? Bo skoro tak, to dlaczego jesteśmy ignorowani? Często po takiej sytuacji, szczególnie bolesnej, gdy dotyczyła ona romantycznej relacji, możemy spędzić całe lata, zastanawiając się nad przyczynami podobnego zachowania, nierzadko poszukując winy w sobie. Lub też nosimy ogromny bagaż złości aż do grobowej deski. 

Jestem zdania, że wszyscy mamy prawo do zamknięcia relacji. Prawo do wyjaśnienia. Nie chcesz już ze mną rozmawiać? Ok, ale po prostu mi to powiedz. Wystarczy tylko tyle. Chociaż słowo (tak, żebym nie musiała się zastanawiać, czy nie wjechała w ciebie ciężarówka, zanim zobaczę nową relację na insta czy coś;). Nie chcecie mnie u siebie w firmie? W porządku, nie wy pierwsi;). Lecz czy tak trudno o wiadomość zwrotną, informującą o przebiegu rozmowy rekrutacyjnej (coś w rodzaju „Przykro nam, wybraliśmy innego kandydata na to stanowisko”)? Szczególnie jeśli zapewnialiście, że bez takiej „zwrotki” się na pewno nie obejdzie. Wszyscy chcemy wiedzieć, czy szukać dalej, czy jeszcze wierzyć w łut szczęścia. A tymczasem rekrutacja skończyła się miesiąc temu… a tu nic.

Apeluję do Was, Drodzy Czytelnicy, zostawcie po sobie słowo wyjaśnienia, nie znikajcie bez ostrzeżenia! Naprawdę, chociaż może się boicie (tak, wiem, kończenie relacji jest mega trudne), to kwestia elementarnego szacunku człowieka do człowieka. Po prostu. 

By zgłębić temat, przeprowadziliśmy też dla Was krótką ankietę na temat ghostingu wśród społeczności „okołouniwersyteckiej” (trzydziestoosobowej). Jesteście ciekawi wyników? Otóż o rzeczonym zjawisku w kontekście relacji społecznych słyszała zdecydowana większość pytanych — niemal 80%, z czego 36,7% doskonale rozumie znaczenie tego terminu, zaś 53,3% jedynie częściowo. Aż dziewiętnaście osób doświadczyło ghostingu w relacjach osobistych (a trzy dodatkowe osoby nie są tego pewne). Podobnie sytuacja wygląda, jeśli chodzi o doświadczenia związane z ghostingiem na polu zawodowym — tu mamy osiemnaście wskazań na odpowiedź „Tak, doświadczyłam/em tego typu zachowania”. Zadaliśmy ankietowanym pytania także o to, jakie uczucia towarzyszyły im po tym zdarzeniu. Wśród osób, które doświadczyły ghostingu w życiu prywatnym, po pięć wskazań otrzymały odczucia takie jak rozczarowanie oraz zdezorientowanie. Nieco mniej, bo cztery wskazania uzyskały poczucie bezwartościowości i złość. Trzy osoby czuły się przede wszystkim oszukane, zaś jedna — głównie zaskoczona. Nieco inaczej sytuacja kształtuje się, jeśli chodzi o odpowiedzi na pytanie o reakcję emocjonalną na porzucenie związane ze sferą zawodową — tu najwięcej, bo pięć osób, wskazało na towarzyszące im uczucie złości. Cztery osoby poczuły się oszukane oraz doświadczyły niepewności co do przyszłości. Trzy razy wskazano na poczucie bezwartościowości jako dominującą emocję. Dwie osoby odczuwały zrozumienie i akceptację sytuacji (czyżby się jej spodziewały?), zaś jedna osoba była wyraźnie zdezorientowana. 

Respondenci stwierdzili w większości, że ghosting jest ogólnie akceptowany przez otoczenie tak samo w relacjach prywatnych, jak i zawodowych. Jako najczęstsze możliwe przyczyny wybierania takiej strategii kończenia relacji ankietowani wskazali te trzy: strach przed zranieniem innych, trudności w wyrażaniu emocji oraz lęk przed zaangażowaniem. Na kolejnych miejscach uplasowały się ogólny lęk przed zaangażowaniem, zmęczenie związane z nadmiarem interakcji oraz niejasne oczekiwania w relacji. Jeśli chodzi o szeroko pojęty ghosting w  życiu zawodowym, to tutaj wyraźnie za najczęstszą możliwą przyczynę ankietowani uznali brak zainteresowania dalszą współpracą (aż osiemnaście wskazań). Po sześć wskazań uzyskały odpowiedzi: lęk przed konfrontacją w kontekście rozstania z pracą oraz trudności z komunikacją w miejscu pracy. Badani wskazywali jeszcze na brak jasnych oczekiwań dotyczących roli zawodowej oraz ogólną zmianę priorytetów zawodowych. 

Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że w żaden sposób nie możemy ekstrapolować pozyskanych przez nas odpowiedzi na całość populacji — głównie z powodu formy przeprowadzenia ankiety (formularz internetowy, bez doboru próby) oraz bardzo małej grupy respondentów. Niemniej jednak nawet na podstawie takiego mikro-badania widać, jak negatywne odczucia wywołuje ghosting, jakie rany emocjonalne zostawia. Dlatego jeszcze raz apelujemy do Was — mimo pozornej akceptacji i powszechności tego sposobu kończenia relacji (tym łatwiejszej, że często odbywającej się tylko w cyfrowym świecie), warto zdać sobie sprawę z ogromu wyrządzanych przez takie zachowanie szkód. Napiszcie tę krótką wiadomość z wyjaśnieniem!

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

©2026 FILOlogika | Powered by SuperbThemes & WordPress