Skip to content
Menu
FILOlogika
  • O-błędnik
  • Na prawo
  • Creatio ex nihilo
  • TransKrypcja
  • Poznajcie się!
  • Wycinki
  • Poetica
  • Psoty
  • Rozpoznanie
  • Krytyka studencka
  • Kamień socjologiczny
  • Co słychać?
  • Zaopiniowane
  • TransMisja
  • Pinezki
  • Refleksje
  • Językowo
  • Rozmowy
  • UP-aćkane
  • Kalendarz zdarzeń
  • V Festiwal Scena wolności – recenzje
  • Wersje pdf numerów
  • O nas
FILOlogika

Pierwsza iskra, Rozdział I

Opublikowano 2023-02-022024-03-29

Creatio ex nihilo

Hanna Węsierska, filologia polska, UP

Mira odetchnęła głęboko, powoli przesuwając dłonie nad powierzchnią spoczywającej przed nią klingi. Energia emanująca z własnych rąk delikatnie łaskotała opuszki palców, podczas gdy kobieta ze skupieniem napełniała ostrze miecza magią.

– Dobrze. – panującą w sali ciszę przerwał głos nauczyciela, który poniósł się echem po pustym pomieszczeniu. – Teraz Połączenia.

Mężczyzna ostrożnie ułożył dłonie na ramionach Miry. Ta uniosła jedną rękę i zaczęła kreślić w powietrzu wyuczone znaki. Wraz z każdym płynnym ruchem jej palców, przed ściągniętą w skupieniu twarzą pojawiały się nowe symbole. Lekko drżące znaki raz po raz rozpływały się w powietrzu, by po chwili na powrót rozbłysnąć migotliwym światłem.

Leżący u jej stóp miecz rozjarzył się gwałtownie, a na ostrzu zaczęły pojawiać się ciemne linie, odzwierciedlające nakreślone chwilę temu w powietrzu litery. Mira uchyliła powieki i z dumą spojrzała na otoczony gasnącą poświatą miecz, w którego ostrze z sykiem wżerały się czarne ślady.

Kiedy skupiona przy mieczu energia rozpłynęła się, pozostawiwszy po sobie jedynie wyryte w stali ciemne symbole, Mira sięgnęła po klingę. Przesunęła palcami po wciąż emanujących ciepłem znakach, uśmiechając się pod nosem. Wstała z klęczek i podała ostrze obserwującemu ją z uwagą mentorowi.

Ten jedynie pobieżnie przesunął wzrokiem po symbolach, po czym z delikatnym uśmiechem spojrzał na swoją uczennicę, na powrót wręczając jej broń.

– Przeszłaś samą siebie. Dobra robota. – na te słowa Mira uśmiechnęła się nieco szerzej, wsuwając miecz do przyszykowanej wcześniej skórzanej pochwy, którą zaraz upuściła na ziemię. Po pomieszczeniu poniósł się stukot wielobarwnych kamieni zdobiących, zarówno klingę, jak i pokrowiec.

Postąpiła krok naprzód, zarzucając ręce na ramiona Arakiela. Ten objął ją w talii i przyciągnął jeszcze bliżej, by na kilka krótkich chwil złączyć usta w czułym pocałunku.

– To wszystko na dzisiaj. – odezwał się, wplatając dłoń w spływające na jej ramiona pasma włosów. – Powinnaś przygotować się do jutrzejszego święta. Zobaczymy się za kilka dni.

– Tylko, jeśli wygram nadchodzącą Próbę. – odparła z lekkim uśmiechem Mira, muskając palcami policzek mężczyzny.

Arakiel odsunął się od niej nieznacznie i ujął drobną dłoń swojej uczennicy, by szybko ucałować jej wierzch.

– Nie wyobrażam sobie, żebyś miała przegrać.

Mira posłała mu kolejny uśmiech.

– W takim razie, jest nas dwoje.

~~~

Mira opuściła ogrody Akademii i szybkim krokiem ruszyła w kierunku domostwa swojej rodziny – posiadłości górującej nad większością budynków znajdujących się w mieście. 

Wznosząca się na kilka kondygnacji posiadłość znacząco wyróżniała się na tle pozostałych budowli Lyke i zdawała się wręcz nie pasować do otoczenia. Choć Lyke należało do większych miast Królestwa, rezydencja rodziny Talanis swoim rozmiarem i stylem bardziej przywodziła na myśl zabudowę jednego z Miast Strażniczych lub samej Stolicy. Umieszczona na dachu gigantyczna rzeźba smoka budziła podziw wszystkich mieszkańców i służyła za przypomnienie, jak wysoko w społeczeństwie znajdował się ród Talanis oraz jak wiele bogactwa skrywały w sobie podziemne skarbce rezydencji.

Mira pokonywała kolejne ulice miasta, teraz pogrążonego w przygotowaniach do zbliżającego się święta. Wzniesiona na głównym placu arena była już niemal gotowa, a otaczające ją trybuny, choć póki co puste, już teraz budziły podziw. Znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie ulice stopniowo zapełniały się straganami kolejnych kupców, zjeżdżających do miasta z najbliższej okolicy i nie tylko.

Część mijanych przez Mirę osób witało się z nią radośnie, żeby życzyć jej powodzenia w zbliżającej się Próbie. Część jedynie rzucała jej znudzone i nieco zniesmaczone spojrzenia, szepcząc między sobą. Pierwszym odpowiadała z grzecznym uśmiechem, pozostałych ignorowała, zadzierając nieco wyżej głowę.

Właśnie zatrzymała się przy jednym z wielu sprzedających słodko pachnące ciasta kramów, gdy jej uszu dotarł znajomy głos.

– Muszę przyznać, że nie spodziewałam się spotkania z tobą tak wcześnie.

Mira odwróciła się, a kąciki jej ust uniosły się w radosnym uśmiechu, gdy wzrok natrafił na również uśmiechniętą twarz przyjaciółki. Wpadły sobie w ramiona, przyciągając tym zainteresowanie większości przechodniów.

– Co ty tu robisz? – Mira odsunęła się na odległość ramion, mierząc Lettę zaskoczonym spojrzeniem. – Myślałam, że zobaczę cię dopiero za miesiąc!

– Przecież nie mogłam dopuścić, żeby ominęła mnie twoja Próba! Przekonałam ojca, że kilkudniowa wycieczka mi nie zaszkodzi. Ktoś w końcu musi się upewnić, że gdy już wygrasz, będziesz miała okazję do dobrej zabawy. – Letta mrugnęła do niej, a Mira cicho zachichotała. – Teraz mi wytłumacz, co ty tu robisz. Jeśli mnie pamięć nie myli, przed Próbą powinnaś zbierać energię i odpoczywać.

– Znasz mnie. – Mira machnęła ręką. – Nie usiedziałabym w domu, choćbym chciała. Poza tym, musiałam zakończyć przygotowania do Próby. – wskazała ręką na przypięty do pasa miecz.

– Proszę, proszę, czyli jednak nie pozostawiasz nic przypadkowi. – Letta spojrzała z podziwem na przyjaciółkę. – To dobrze. Nie wydaje mi się, żebym była w stanie dogadać się z Iyro.

– Nawet nie żartuj. Wygrałabym z nią i bez przygotowań. – Mira skrzyżowała ramiona na piersi.

– Drażliwa jak zawsze. – Letta trąciła ją delikatnie łokciem, uśmiechając się przepraszająco. – Jak rozumiem, wracasz do domu? Mam jeszcze trochę czasu, mogę cię odprowadzić.

Zanim Mira zdążyła odpowiedzieć, jej uwagę przyciągnęła przechodząca obok kobieta oraz idących za nią dwóch chłopców. Mira zmrużyła oczy, przyglądając się im. Bliźniaki. Podniosła wzrok na ich matkę, a gdy ich oczy się spotkały, ta prychnęła i przyśpieszyła kroku, ciągnąc za sobą synów. 

Mira odprowadziła kobietę niechętnym wzrokiem, nieznacznie zaciskają pięści, co nie umknęło uwadze Letty.

– Nie przejmuj się tym. – przyjaciółka ułożyła jej dłoń na ramieniu. – Nie wszyscy są w stanie zrozumieć, że Próby są niezbędne.

Mira nie odpowiedziała, podążając wzrokiem na kobietą z dwójką dzieci, dopóki ta nie zniknęła za zakrętem. Przeniosła swoją uwagę z powrotem na Lettę.

– Idziemy? – zapytała po prostu.

~~~

Z Lettą rozeszły się dopiero pod bramą rezydencji Talanis. Mira chwilę patrzyła za przyjaciółką, po czym przekroczyła granicę posiadłości i ruszyła w stronę głównego wejścia do domu.

Już po kilku krokach w kierunku poprzedzającego główny budynek dziedzińca, do jej uszu dotarł dźwięk szybkich kroków. Zwolniła, ale nawet nie odwróciła głowy w kierunku służącej. Przewróciła jedynie oczami, gdy drobnej dziewczynie udało się ją w końcu dogonić.

– Witaj w domu, panienko. – wysapała służka, podążając za Mirą niczym cień.

– Zanieś to do moich pokoi i przygotuj mi strój do ćwiczeń. – nakazała Mira, odpinając od pasa pochwę z mieczem. Niedbale rzuciła broń w stronę służki. – Każ też przygotować dla mnie odpowiedni oręż i konia. Przekaż ojcu, że wyszłam trenować.

– Wybiera się panienka do panicza Aarona? – odezwała się niepewnie dziewczyna.

– A co cię to interesuje? – odparła chłodno Mira, po czym skinęła głową starszemu bratu, stojącemu kilka kroków dalej w otoczeniu służby. – Tak, wybieram się do Aarona. Coś jeszcze czy zamierzasz w końcu wykonać moje polecenia?

– Panicz jest teraz z panienką Iyro.

Mira zatrzymała się w pół kroku i odwróciła do zestresowanej dziewczyny, marszcząc brwi.

– Co ona z nim robi?

– Nie mam pojęcia, panienko, wybrali się na spacer jakiś czas temu i…

– Gdzie? – przerwała jej Mira.

Służka wskazała na okalający bok rezydencji ogród, a Mira bez słowa ruszyła w tamtą stronę, czując narastającą w niej irytację.

Skręciła w wąską ścieżkę, wiodącą w głąb ogrodu. Dróżka prowadziła na prawo od głównego wejścia, przez kilkanaście metrów wiodła pomiędzy rosnącymi tu gęsto drzewami i krzewami, po czym skręcała w lewo, wychodząc na plac z boku rezydencji.

Mira zatrzymała się na krawędzi linii drzew, kryjąc się w ich cieniu. Zmrużyła oczy, spoglądając ku otoczonemu żywopłotem dziedzińcowi. Jedynie prześlizgnęła się wzrokiem po znajdującej się na środku fontannie i zwróciła swoje spojrzenie na dwoje ludzi siedzących na jednej z rozrzuconych wokół ławek.

Rozpoznała Aarona, zwróconego do niej plecami, oraz siedzącą obok niego Iyro, będącą jej idealną kopią. Iyro śmiała się z czegoś, co najwyraźniej rozbawiło również jej towarzysza.

Mira oparła się bokiem o pobliskie drzewo i skrzyżowała ręce na piersi. Nie odrywała nienawistnego spojrzenia od tej beztrosko rozmawiającej i śmiejącej się pary. Do tej pory jej nie dostrzegli, a coraz bardziej zdenerwowanej kobiecie pomału kończyła się cierpliwość. Już miała odwrócić się na pięcie i po prostu odejść, gdy z satysfakcją zauważyła, że siostra patrzy w jej stronę.

Uśmiech zniknął z twarzy Iyro. Chwilę mierzyły się spojrzeniami. Potem także Aaron obrócił głowę w stronę Miry, a dostrzegłszy ją stojącą w cieniu drzew, ledwo zauważalnie się zgarbił. Ponownie odwrócił się do Iyro i powiedział coś niewyraźnie. Iyro uśmiechnęła się blado.

– Idź do niej. – powiedziała na tyle głośno, by i Mira usłyszała. – Jeszcze się na ciebie obrazi. – dodała już ciszej, wywołując słaby uśmiech na ustach mężczyzny.

Iyro wstała i rzuciła siostrze jeszcze jedno, krótkie spojrzenie, po czym ruszyła szybkim krokiem w stronę bocznego wejścia do rezydencji.

Druga z bliźniaczek jedynie mruknęła coś pod nosem i przeniosła wzrok na idącego w jej stronę Aarona. 

– Chyba nigdy nie zrozumiem, czemu marnujesz na nią czas. – stwierdziła, gdy ten znalazł się kilka kroków przed nią.

Aaron pokręcił głową, minął kobietę i szedł dalej w stronę głównego placu. Mira chwilę podążała za nim wzrokiem, po czym dołączyła do niego.

– Więc?

– Dobrze wiesz, że Iyro jest moją przyjaciółką. – odparł, rzucając jej krótkie spojrzenie.

– Już niedługo. – mruknęła Mira, wzruszając ramionami.

Aaron zatrzymał się gwałtownie, spoglądając na nią z irytacją.

– Skąd ta pewność, że to ty wygrasz? Próba się jeszcze nawet nie zaczęła.

– Znam swoją siostrę i wiem, do czego jest zdolna, a do czego nie. – oświadczyła Mira, na co brwi mężczyzny uniosły się nieznacznie. – Oprócz tego, jestem też pewna swoich umiejętności, więc wiem, że Iyro nie ma ze mną szans. Nie dorasta mi do pięt i dobrze o tym wiesz.

– Jesteś niemożliwa. – mężczyzna westchnął ciężko i ruszył dalej, a Mira podążyła za nim.

Kilka chwil szli w zupełnej ciszy, zanim Mira zagrodziła Aaronowi drogę, spoglądając na niego z lekkim uśmiechem. Odwzajemnił jej spojrzenie znudzonym wzrokiem.

– Może wolałbyś, żeby to ona wygrała?

Aaron minął ją i ruszył dalej, a kobieta po chwili znowu szła z nim ramię w ramię.

– Chodźmy potrenować. – oznajmiła.

– Nie masz dość ćwiczeń? Powinnaś raczej odpoczywać.

– Będę odpoczywać przez najbliższe trzy dni. – prychnęła. – Dobrze wiesz, że nie potrafię siedzieć bezczynnie w miejscu. W przeciwieństwie do innych.

– Iyro też trenuje. – odezwał się po chwili Aaron.

– O tak, widziałam. – prychnęła Mira. – Ale na arenie dostanie miecz, a nie nóż czy inne narzędzie pospolitego przestępcy. Chociaż kto wie, może jakimś cudem wygra i będzie mogła podążać za swoim marzeniem zostania złodziejką.

– Przestań. – ponownie westchnął mężczyzna, odgarniając włosy z czoła. – Jesteś zbyt pewna siebie. Kiedyś na tym ucierpisz.

– Może. – zgodziła się niechętnie Mira. – Ale nie w najbliższym czasie. Wygram Próbę. A teraz chodźmy potrenować, żeby upewnić się, że jestem w dobrej formie.

Aaron mruknął coś pod nosem, ale nie zaprotestował. Mira uśmiechnęła się lekko do siebie.

– Aaron? – ten spojrzał na nią pytająco. – Kiedy wygram…

– Jeśli wygrasz. – wtrącił.

– Kiedy wygram – odparła z naciskiem Mira, – pogratulujesz mi, prawda?

Aaron nie odpowiedział, idąc dalej w milczeniu.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

©2026 FILOlogika | Powered by SuperbThemes & WordPress