Skip to content
Menu
FILOlogika
  • O-błędnik
  • Na prawo
  • Creatio ex nihilo
  • TransKrypcja
  • Poznajcie się!
  • Wycinki
  • Poetica
  • Psoty
  • Rozpoznanie
  • Krytyka studencka
  • Kamień socjologiczny
  • Co słychać?
  • Zaopiniowane
  • TransMisja
  • Pinezki
  • Refleksje
  • Językowo
  • Rozmowy
  • UP-aćkane
  • Kalendarz zdarzeń
  • V Festiwal Scena wolności – recenzje
  • Wersje pdf numerów
  • O nas
FILOlogika

Influencerzy chcą nas deinfluencować

Opublikowano 2023-04-252024-03-29

Co słychać?

Natalia Buźniak, filologia polska, UP

Deinfluencing, zwany także antyinfluencingiem, to proces polegający na kwestionowaniu i ograniczaniu wpływu influencerów i celebrytów na ludzi, poprzez ujawnianie ich prawdziwych motywacji, a także wskazywanie na negatywne skutki ich działań. Osoby, działające w tym nurcie, radzą też użytkownikom, czego nie kupować lub proponują inne, tańsze zamienniki zbyt drogich, ich zdaniem, produktów promowanych przez internetowe gwiazdy w social mediach.

W ostatnich latach rozwój mediów społecznościowych spowodował, że influencerzy stali się popularnymi postaciami nie tylko w sieci, ale również zyskali duży wpływ na decyzje podejmowane przez ludzi w codziennym życiu (szczególnie młodych). Niektórzy zaczęli pytać o to, kto rzeczywiście stoi za wpływowymi postaciami, jakie są ich motywacje i czy ich posty mają jakieś ukryte cele. Oczywiście, odpowiedź zawsze lub prawie zawsze była twierdząca. Za jednego posta bowiem nastoletnia gwiazda internetu może zgarnąć okrągłą sumkę od sponsora, a nam wydaje się, że, ot tak, zajada się pysznym jogurtem na śniadanie…

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych przypadków jest historia influencerki Belle Gibson, która twierdziła, że wyleczyła się z raka dzięki diecie i stylowi życia. W rzeczywistości okazało się, że ta historia była całkowicie fałszywa, a Gibson nigdy nie chorowała na raka. Jednak wpływ jej postów na tysiące ludzi był ogromny. Promowała przy tym także produkty różnych firm, które niewątpliwie czerpały z tego zyski, nawet, jeśli nie były świadome maskarady (między innymi taki gigant jak Apple!).

Innym przykładem jest „Fyre Festival”, który został uznany za jedno z największych oszustw w historii festiwali muzycznych. Festiwal miał być luksusowym wydarzeniem organizowanym na wyspie na Bahamach, ale okazało się, że inicjatorzy nie mieli żadnego doświadczenia w organizowaniu takich wydarzeń. Influencerzy promujący festiwal wprowadzili w błąd tysiące ludzi, a wiele osób straciło duże sumy pieniędzy. Jeśli zainteresował Was ten temat, zapraszam do obejrzenia ciekawego dokumentu “Fyre” (dostępny na platformie Netflix).

Oto kilka przykładów konkretnych internetowych osobistości, które podejmują się tzw.  deinfluencingu:

  1. Jedną z pierwszych osób promujących ten trend była Valeria Fride (@valeriafride), która udziela opinii głównie na temat makijażu i pielęgnacji skóry. Znana jest między innymi ze wskazywania wprost produktów, za które słono przepłacimy, tylko ze względu na markę i wskazuje tańsze i równie dobre zamienniki.
  1. Fitness Blender: kanał na YouTube prowadzony przez małżeństwo “fitness guru”, które skupia się na dostarczaniu bezpłatnych, skutecznych treningów dla każdego, bez względu na poziom zaawansowania. Fitness Blender promuje podejście do poprawiania sylwetki bez sztucznych suplementów diety czy treningów, które obiecują szybkie wyniki.
  2. Reni Eddo-Lodge: pisarka, dziennikarka i influencerka, która często kwestionuje wpływ celebrytów na politykę. Na swoim kanale podejmuje tematy związane z rasizmem i nierównością społeczną. Jej kanał na Instagramie ma kilkadziesiąt tysięcy obserwujących.
  3. Jameela Jamil: aktorka, modelka i influencerka, która kwestionuje nieprawdziwe informacje i nieuczciwe praktyki w branży beauty i w modzie. Jameela promuje pozytywne podejście do własnego ciała i akceptację siebie bez względu na normy piękna. Jej kanał na Instagramie ma kilka milionów obserwujących.
  4. Również wśród polskich influencerów, możemy zauważyć ten trend. Na przykład Klaudia Zając, działająca pod nazwą “claudiazajqc”, która na Tik Toku zgromadziła już ponad 300 tysięcy obserwujących, promuje zdobycze ze sklepów vintage i bardziej świadome zakupy. Wszystko po to, by ograniczyć nadkonsumpcję w naszym społeczeństwie. 

Hasztag #deinfluencing zyskuje coraz większą popularność w mediach społecznościowych. Wydaje się, że może być to zmiana na lepsze. Jak widzimy, temat deinfluencingu podejmują w dużej mierze właśnie influencerzy. Czy zatem przypadkiem nie jest to tylko kolejny sposób wpływania na innych i podnoszenia własnej popularności? Lub wypromowania własnej marki? Zobaczymy:)

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

©2026 FILOlogika | Powered by SuperbThemes & WordPress