Zaopiniowane

Andrzej Bart jest pisarzem znanym wąskiemu gronu odbiorców, w zasadzie wiernych mu od błyskotliwego debiutu pisarskiego Rien ne va plus (1991). Niektórzy kojarzą go pewnie też jako filmowca i autora scenariusza do świetnego filmu Rewers. Ten brak celebryckiej popularności to i świadoma strategia autora, i fakt, że nie rozpieszcza nas książkami. Tymczasem – ledwo ukazał się Dybuk mniemany (2021), dostaliśmy Śmierć głośną, śmierć cichą. Powieść? Scenariusz? Miejski thriller – tylko?
Najpierw ten łódzki kryminał ukazywał się w odcinkach w „Dzienniku Łódzkim” i tak jak Tyrmand w Złym budował panoramę powojennej Warszawy, tak Bart zbudował obraz przedwojennej Łodzi, Łodzi z 1939 roku. Miasto stało się tym razem sceną lokalnych, miejskich zdarzeń – tych z „małej” polityki i tych z polityki „wielkiej”. W tej mniejszej przestrzeni toczy się codzienne życie różnych warstw społecznych i różnych narodowości – intelektualistów, dziennikarzy, policjantów, malarzy, drobnych urzędników i urzędniczek, robotników, bankierów, fabrykantów, Polaków, Żydów, Niemców… W ten świat próbujący się czegoś dorobić, coś osiągnąć, ułożyć sobie życie wdziera się zbrodnia – okrutna, niewytłumaczalna. Ktoś zabija kobiety i odcięte nogi podrzuca w różne miejsca. Prasa okrzykuje zbrodniarza „potworem”. Na miasto pada strach, tym większy, że „bestia” wydaje się nie do odnalezienia. To główny wątek, ale jest ich znacznie więcej, wszystkie w końcu się spotkają. Nie wypada streszczać kryminału – ten dreszczyk emocji można przeżyć tylko w pierwszym spotkaniu z lekturą. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na splot wątku małych, lokalnych zdarzeń i tych wielkich z „wielkiego świata”. Morderca wydaje się potworem, zadaje „śmierci ciche”, które w ustach sprzedających prasę chłopaków staną się głośne, zyskają medialny rozgłos. Ale akcja powieści obejmuje też dzień 1.09.1939 roku. Za kilka dni do Łodzi wjedzie Adolf Hitler. Zdecydowano Łódź przyłączyć do Rzeszy nie do guberni. Za chwilę ilość najpotworniejszych zbrodni będzie krzyczeć i intensywnością, i potwornością aż do utraty tchu, głosu i wiary. Śmierć jednostkowa stanie się śmiercią zbiorową, przeliczaną na miliony ciał. Która z tych śmierci jest cicha? Która głośna? Dlaczego nasze głośne śmierci stają się ciche? Motto powieści (przypisane jednej z bohaterek – Soni Millar) tłumaczy:
Śmierć głośna – śmierć cicha, jedno wywołuje drżenie
Ta pierwsza wojną pachnie, tumultem wszelakim
Druga owszem, przestraszy, ale da nadzieję
Na przyszłą sprawiedliwość i boskie wyroki
Znana jest też śmierć trzecia, i cicha, i głośna
Zbrodnia za nią stoi.
Za każdą ze śmierci w tej powieści stoi zbrodnia. Głośna i cicha śmierć przechodzą w siebie, znaczą i zatracają swoje znaczenie, giną w natłoku głosów krzyczących o kolejnej i kolejnej śmierci-zbrodni. W końcu giną też w naszej pamięci, w chęci odwetu, zemsty, nawet w żądaniu sprawiedliwości. Był człowiek – i go nie ma, był naród…
Andrzej Bart, Śmierć głośna, śmierć cicha, Dom Wydawniczy Księży Młyn, 2022
