Skip to content
Menu
FILOlogika
  • O-błędnik
  • Na prawo
  • Creatio ex nihilo
  • TransKrypcja
  • Poznajcie się!
  • Wycinki
  • Poetica
  • Psoty
  • Rozpoznanie
  • Krytyka studencka
  • Kamień socjologiczny
  • Co słychać?
  • Zaopiniowane
  • TransMisja
  • Pinezki
  • Refleksje
  • Językowo
  • Rozmowy
  • UP-aćkane
  • Kalendarz zdarzeń
  • V Festiwal Scena wolności – recenzje
  • Wersje pdf numerów
  • O nas
FILOlogika

Nieszczęsna małpa kontra cyborg? O transhumanizmie

Opublikowano 2023-07-162024-04-02

Refleksje

Natalia Buźniak, filologia polska, UP

Wizja transhumanistów to świat wolny od bólu fizycznego i cierpienia psychicznego. To społeczeństwo istot wiecznie młodych, pełnych energii i wigoru, których inteligencja przewyższa zdolności współczesnych geniuszy. Transhumaniści wierzą w potencjał wykorzystania nauki i technologii do poprawy warunków życia i przekraczania ludzkich ograniczeń, dążą do osiągnięcia niemal ekstatycznych doznań codziennie. Chociaż niektórzy mogą postrzegać tę wizję jako dziecinne marzenia, transhumaniści traktują ją poważnie i dążą do realizacji tych celów. 

W 1935 roku Aldous Huxley wydaje Nowy wspaniały świat. Obraz dystopijnego świata, który kreśli Huxley, jest przygnębiający. Nie ma w nim rodziny, gdyż jest ona uważana za źródło niepotrzebnych emocjonalnych niepokojów i miejsce niekontrolowanej indoktrynacji. Człowiek przyszłości przychodzi więc na świat w sztucznej macicy i od poczęcia jest poddawany, niczym pies Pawłowa, intensywnemu warunkowaniu, które ma przygotować go do pełnienia w społeczeństwie przypisanej mu z góry roli, ta zaś zależna jest od wykształconego w nim intelektualnego potencjału.

Społeczeństwo to jest kastowe, podzielone na hermetyczne i hierarchicznie ustrukturyzowane grupy. Na samym szczycie piramidy są Alfy – intelektualna elita. Na samym zaś dnie tylko na wpół ludzkie Epsilony – pariasi wykonujący najpodlejsze prace. W tym świecie wszystko jest racjonalne, efektywne i zoptymalizowane. Człowiek Huxleya nie może też być nieszczęśliwy. Wyklucza to obowiązujące prawo. Mieszkańców tej dystopijnej krainy poi się więc wodą zapomnienia – Somą, otępiającym i relaksującym narkotykiem. 

Ciekawostką jest, że wspomniany Aldous Huxley ma brata o imieniu Julian, który jest wykształconym biologiem ewolucyjnym. Dziadek braci Huxley to także biolog, znany jako „bulterier Darwina”. Julian Huxley popiera ideę eugeniki, czyli kontrolowanego rozmnażania i selekcji w celu doskonalenia zarówno gatunków zwierząt, jak i ludzi, szczególnie pod względem dziedziczonych cech. Julian często porusza tematykę naturalnej selekcji i ewolucji. Jednakże, w przeciwieństwie do swojego brata, ma zupełnie inną wizję przyszłości człowieka. Jest optymistą. I to właśnie on po raz pierwszy używa słowa „transhumanizm” w interesującym nas sensie.

Czym więc jest transhumanizm? Jest to ruch niejednorodny i w jego obrębie możemy odnaleźć różne odmienne nurty. Skupmy się na chwilę na rozumieniu przyjętym przez najpopularniejsze zgrupowanie zrzeszające transhumanistów, a mianowicie Międzynarodowe Towarzystwo Transhumanistyczne. 

Zacznijmy od definicji, którą znaleźć można na stronie organizacji Humanity Plus. A brzmi ona tak:

Transhumanizm to filozofia, której istotą jest wykorzystanie techniki do przezwyciężenia biologicznych ograniczeń człowieka i poprawy ludzkiej kondycji. Owo przezwyciężenie i poprawa rozumiane są jako uwolnienie człowieka od chorób, procesów starzenia oraz uzyskanie przez niego pełni szczęścia i – permanentnej – szczytowej ekscytacji, a także zastąpienie wielu z jego organów (a kiedyś i całego ciała) sztucznymi (lepszymi od pierwowzorów) elementami.

Nazwa tego nurtu składa się z dwóch członów. Trans z łaciny oznacza przekroczenie, wyjście poza. Humanizm zaś to nazwa powstałego w renesansie prądu kulturowego i filozoficznego, który uznając człowieka za istotę w świecie wyróżnioną, czyni z niego główny przedmiot zainteresowania nowożytnych artystów i myślicieli. Max More, jeden z bardziej znanych filozofów transhumanistycznych, w ten sposób zestawia humanizm i transhumanizm:

Transhumanizm to klasa filozofii, które próbują kierować nas w stronę kondycji postludzkiej. Transhumanizm dzieli wiele elementów z humanizmem – przede wszystkim szacunek dla rozumu i nauki, nacisk na postęp i docenianie roli człowieczeństwa (czy transczłowieczeństwa) w życiu. Transhumanizm różni się od humanizmu przez przyzwolenie (a nawet oczekiwanie) na radykalne zmiany w naszej naturze i dostępnych nam możliwościach oferowanych przez różne nauki i technologie.

Czy transhumanizm jest więc kontynuacją humanizmu? Należałoby go rozumieć raczej jako jego przekroczenie. I tak też po części jest, gdyż transhumanizm to, jak już powiedziałam, przede wszystkim dążenie do wykroczenia, do wyjścia poza człowieczeństwo ku jakiejś postaci poczłowieczeństwa. Humanizm zajmuje się człowiekiem, transhumanizm – zaledwie jego krewnym. Słowa te niewiele mówią, wyraźmy więc tę ideę wprost: transhumaniści są przekonani, że już za kilka dekad dobrze nam znany człowiek, istota z krwi i kości, stanie się tworem zaledwie człowiekopodobnym, czy to przekształconym przez nowe technologie cyborgiem czy to samym umysłem zgranym na jakąś formę nośnika. 

Niektórzy ekstremalni transhumaniści dążą do całkowitego wyeliminowania natury ludzkiej, nie zaś tylko do jej zmiany. Zgodnie z tymi poglądami, człowiek jest, jak powiedział Nietzsche, jeden z duchowych ojców tego ruchu, nieszczęsną małpą, ślepym zaułkiem ewolucji. To produkt ewolucji, który powstał poprzez losowe genetyczne mutacje. Jest więc wadliwą i niedoskonałą maszyną, często niewydolną i ograniczoną zarówno fizycznie, jak i umysłowo. Postczłowiek, zgodnie z tymi przekonaniami, będzie od tego wolny. Nie będzie już zależny od przypadku, czasu, przestrzeni, ciała i wszystkich ograniczeń, które one narzucają. Nie będzie doświadczał zmęczenia, pragnienia ani głodu. Nie będzie miał płci, nie będzie się rozmnażał ani wychowywał dzieci. Nie będzie już potrzebował kształcenia.

Gdyby taka wizja miała się urzeczywistnić, niewątpliwie będziemy musieli poszukiwać odpowiedzi na pytania o linię demarkacyjną bycia człowiekiem, czyli znaleźć kryteria tego, do kiedy ktoś jest jeszcze człowiekiem, a od kiedy ktoś jest już transczłowiekiem. Czy to, że ktoś posiada endoprotezy (z czym mamy już obecnie do czynienia) sprawia, że nazywamy go cyborgiem? Nie nazwalibyśmy tak takiej osoby. A jaką ilość modyfikacji uznamy za decydującą? To jedno z wielu doniosłych pytań, jakie zrodzi nowa rzeczywistość. 

Transhumaniści formułują też tzw. imperatyw hedonistyczny, który należy rozumieć jako prawo każdego człowiek do znakomitego samopoczucia przez całe życie. Stan, który dzisiaj określamy jako dobre samopoczucie, będzie w świecie przyszłości uznany za patologię, za element “tragicznego życia emocjonalnych prymitywów poprzedniej epoki”. David Pearce, brytyjski filozof i twórca tego imperatywu jest przekonany, że już niebawem każdy z nas będzie musiał dokonać wyboru, czy chce żyć cierpiąc, czy też chce, dzięki medykamentom i  biotechnologii, ostatecznie uwolnić się od cierpienia.

Pearce jest także zwolennikiem wolności morfologicznej, czyli prawa do akceptacji bądź odrzucenia przez każdego człowieka wszelkich modyfikacji genetycznych, ingerencji nanotechnologicznej (czyli wprowadzeniu do organizmu ludzkiego mikroskopijnych, nie większych od atomów lub ich cząsteczek, robotów, które mogłyby odbudowywać uszkodzone tkanki, niszczyć komórki rakowe etc.), wszczepów domózgowych i tym podobnych zabiegów. Prace nad podobnymi rozwiązaniami (na przykład w medycynie) są już na zaawansowanym poziomie, więc nie są to pomysły rodem z literatury science-fiction.

Transhumanizm łączony jest często z przekonaniem o rychłym nastaniu tzw. technologicznej osobliwości (ang. singularity). Stworzenie wysoce wydajnej sztucznej inteligencji i zaprzęgnięcie jej do pracy nad własnym rozwojem doprowadzi, zdaniem singularystów, następnego z odłamów transhumanizmu, do opracowania przez nią kolejnych systemów o wyższej mocy obliczeniowej. Te zaś pracować będą nad kolejnymi, jeszcze wydajniejszymi. Zapoczątkuje to swoistą reakcję łańcuchową samodoskonalenia się sztucznej inteligencji. I ten moment w technologicznym rozwoju nazwany został właśnie osobliwością. Nikt nie może sobie nawet wyobrazić, jakie będą konsekwencje jego osiągnięcia. 

Wspomniany wyżej Ray Kurzweil, głośny szermierz idei osobliwości, uważa, że po jej nastaniu, czyli, według jego obliczeń około 2045 roku, umysł ludzki będzie można niejako przegrać (jak kasetę lub płytę CD) na inny nośnik. W tym postbiologicznym stanie będzie on w zasadzie nieśmiertelny. Jego fizycznymi nośnikami będą mobilne automaty bądź twarde dyski megakomputerów. 

Transhumanizm ma też wielu krytyków. Jest nurtem dość (a w niektórych odmianach nawet bardzo) radykalnym i to na wielu płaszczyznach. 

Zacznijmy od kwestii społecznych. Dla wielu komentatorów postulowana dobrowolność modyfikacji genetycznych, technowszczepów, użycia nanotechnologii to mrzonka. Wielka przewaga, jaką dawałyby wszczepy, sprawiłaby, że posiadać je chcieliby niemal wszyscy. Jednak ta technologia, przynajmniej zaraz po pojawieniu się, byłaby niezwykle droga. Tylko nieliczni mogliby sobie na nią pozwolić. Społeczeństwo podzieliłby się więc szybko na dwie grupy. Wąską elitę cyborgów i rzeszę zwyczajnych przedstawicieli gatunku homo sapiens. Jest też wysoce prawdopodobne, że pierwsza grupa broniłaby swoich przywilejów, co doprowadziłby do głębokiej destabilizacji społeczeństwa. 

Przeciwnicy tranhumanizmu wysuwają jeszcze wiele innych argumentów, jednak zagadnienie to jest zbyt szerokie, by je w tym miejscu wyczerpująco przedstawić.

Czy tranhumanizm to tylko utopijna mrzonka? Być może, jednak ten obraz świata, a w zasadzie jego przyszłości, stał się światopoglądem Doliny Krzemowej, amerykańskiego zagłębia informatycznego. Wielkie korporacje — Google, Microsoft czy Apple — są jego ideami żywo zainteresowane. Nie szczędzą więc grosza na badania. Ray Kurzweil, głośny piewca transhumanizmu, został nawet jednym z dyrektorów technicznych Googla. 

Postępom transhumanizmu przyglądają się też najpotężniejsze państwa naszego globu: Stany Zjednoczone, Chiny, Unia Europejska. Interesującymi nas ideami i projektami zajmują się filozofowie i  naukowcy z czołowych uniwersytetów. Transhumanizm, a na pewno niektóre jego elementy, jest traktowany w świecie nauki dość poważnie.  Jeśli chodzi o Polskę, wiele topowych dzieł transhumanistów nie jest jeszcze przetłumaczonych na język polski, a i te są trudno dostępne. Ruch ten będzie, jak sądzę, zyskiwał na popularności, a my nie powinniśmy zostawać w tyle.

Źródła:

Huxley A., Nowy wspaniały świat, tłum. B. Baran, Warszawa 2019.

Huxley J., New Bottles for New Wines, Londyn 1957.

More M., Transhumanism. Towards a Futurist Philosophy, http://web.archive.org/web/20130806172107/http://www.maxmore.com:80/transhum.htm, [dostęp 20.01.2023].

Pearce D., The Hedonistic Imperative, https://www.hedweb.com/, [dostęp 20.010.2023].

Strona Międzynarodowego Towarzystwa Transhumanistycznego, https://www.humanityplus.org/transhumanism, [dostęp 10.06.2023].

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

©2026 FILOlogika | Powered by SuperbThemes & WordPress