Skip to content
Menu
FILOlogika
  • O-błędnik
  • Na prawo
  • Creatio ex nihilo
  • TransKrypcja
  • Poznajcie się!
  • Wycinki
  • Poetica
  • Psoty
  • Rozpoznanie
  • Krytyka studencka
  • Kamień socjologiczny
  • Co słychać?
  • Zaopiniowane
  • TransMisja
  • Pinezki
  • Refleksje
  • Językowo
  • Rozmowy
  • UP-aćkane
  • Kalendarz zdarzeń
  • V Festiwal Scena wolności – recenzje
  • Wersje pdf numerów
  • O nas
FILOlogika

Ukradli nam rozsądek!

Opublikowano 2023-11-032024-03-29

Krytyka studencka

Hubert Segentowski, filologia polska, UP

Wyniki wyborów poznaliśmy kilka dni temu (piszę te słowa dwudziestego października). Opozycja zdobyła aż 248 mandatów. Nawiasem mówiąc, tylko sondaże firmy „Kantar”, pracującej na zlecenie TVN-u (której prawicowe środowiska zarzucały stronniczość), jakkolwiek zbliżyły się do prawdy. Badania zwiastowały wówczas 250 posłów dla partii antypisowskich. Zaskoczyła również historycznie wysoka frekwencja, i zacznijmy właśnie od niej.

Podczas niedzielnego głosowania Polacy wykonali niesamowitą pracę, mobilizacja była ogromna. Nie będę tutaj wymieniał wielu przyczyn takiego marszu do urn, poza zwróceniem uwagi na emocję ogromnego buntu wobec dotychczasowej władzy. Wielu sympatyków opozycji wykonało niełatwą, pozytywistyczną pracę w dniu wyborów. Mieliśmy do czynienia z głosowaniem taktycznym, duża grupa osób zaznaczała kandydata Trzeciej Drogi, aby ta na pewno osiągnęła próg wyborczy. Rezultatem było prawie piętnaście procent poparcia dla tej koalicji.

Innym sposobem na zwiększenie szans na wygraną opozycji było pobieranie zaświadczeń umożliwiających oddanie głosu w każdej komisji. Masa ludzi zagłosowała w mniejszym okręgu, gdzie ich głos miał o wiele większą siłę. Jedenaście milionów obywateli powiedziało stanowcze „NIE” wobec pogardy, notorycznego łamania prawa, niespotykanego kolesiostwa, opluwania konstytucyjnych instytucji i systemu nienawistnej propagandy pod postacią TVP.

Zaryzykuję jednak postawienie kontrowersyjnej tezy, mianowicie odsunięcie Jarosława Kaczyńskiego od władzy było trudnym, ale najprostszym z kroków w naprawie Polski. Najbliższa kadencja będzie najtrudniejsza i rozstrzygająca o losach Polski w kontekście krajowym i międzynarodowym. Przed przyszłym gabinetem Donalda Tuska stoi szereg trudnych decyzji. Jedną z nich jest kwestia socjalnej polityki państwa. W dalszym ciągu bezkarnie rozdawać pieniądze czy stanąć w prawdzie i racjonalnie ograniczyć ten proces? 

Warto przypomnieć, że pod koniec 2014 roku w Polsce występowała deflacja, czyli wartość pieniądza wzrastała. Brak rozdawnictwa powodował ekstremalny rozwój gospodarczy, z którego PiS przez kilka kolejnych lat korzystał. Niestety apetyt części społeczeństwa jest spory. Państwo Kaczyńskiego pokazało, że w teorii można finansować wszystko bez najmniejszych perturbacji. Ludziom wychowanym na propagandzie TVP ciężko będzie zrozumieć, że każdy wydatek wiązał się z zaciągniętym długiem. Niewiadomą jest, jak zachowa się Donald Tusk.

Wiele osób myśli po prostu, że „mi się należy”. Mało kto już dyskutuje na poważnie o wieku emerytalnym. PiS dla celów politycznych zdemonizowało ten temat i obecnie mowa o podniesieniu granicy wieku jest czymś w rodzaju tabu. Brakuje nam myślenia nie tyle o przyszłości naszych dzieci, ile o własnej emeryturze. Trwamy w niżu demograficznym, średnia długość życia się wydłuża, zachodnie państwa reformują system emerytalny, a Polska trwa w miejscu. 

Niestety mam dużą pewność, że nowy rząd nic w tej sprawie nie zrobi, bowiem to automatycznie zabrałoby wiele procent poparcia. A nam, w przyszłości, zostanie liczenie na pomoc własnych dzieci. 

Konsekwencją niżu demograficznego jest większe zapotrzebowanie na pracowników. Naturalnym procesem każdego rozwijającego się państwa jest ściąganie emigrantów zarobkowych. W tym temacie PiS również zniszczył debatę społeczną. Z jednej strony straszył przybyszami, z drugiej wystawiał tysiące wiz, by na koniec, gdy sprawa wyszła na jaw, całkowicie wstrzymać procedury migracyjne. Ogromną szkodą jest to, że Platforma dała się wciągnąć w miękką wersję narracji antymigracyjnej. Polacy potrzebują zagranicznych rąk do pracy, aby nasza gospodarka mogła dynamicznie się rozwijać. Pewne jest, że ten problem raczej prędzej niż później dotknie rządzących.

Opisany wyżej temat wymaga podjęcia długotrwałych działań. Potrzebna jest głęboka edukacja szkolna i społeczna w zakresie ekonomii i gospodarki. Trzeba nauczyć ludzi rozpoznawać, czym jest populizm i jak go odróżnić od racjonalnych pomysłów. Wiedza z zakresu budżetu państwa i działania podatków powinna być tą podstawową. 

Nowemu demokratycznemu rządowi życzę rozpoczęcia racjonalizacji polskiej polityki. Najwyższy czas, aby nasze Państwo na nowo zbliżyło się do wspólnoty Zachodu i aby pracownik i pracodawca byli grupami szczególnie docenianymi i szanowanymi.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

©2026 FILOlogika | Powered by SuperbThemes & WordPress