Skip to content
Menu
FILOlogika
  • O-błędnik
  • Na prawo
  • Creatio ex nihilo
  • TransKrypcja
  • Poznajcie się!
  • Wycinki
  • Poetica
  • Psoty
  • Rozpoznanie
  • Krytyka studencka
  • Kamień socjologiczny
  • Co słychać?
  • Zaopiniowane
  • TransMisja
  • Pinezki
  • Refleksje
  • Językowo
  • Rozmowy
  • UP-aćkane
  • Kalendarz zdarzeń
  • V Festiwal Scena wolności – recenzje
  • Wersje pdf numerów
  • O nas
FILOlogika

Wit Szostak, „Sto dni bez słońca”, Warszawa 2014

Opublikowano 2023-11-03

Zaopiniowane

W pobieżnie przejrzanych recenzjach widziałam jednogłośny chór głosów klasyfikujących tę książkę jako satyrę akademicką. Ponieważ Wit Szostak to pseudonim pracownika naukowego, może być, że postanowił, do wielu różnych gatunków literackich uprawianych przez niego, dołączyć i ten, który zaliczy go do szeregu postmodernistycznych krytyków współczesnej myśli naukowej.

Bohater – Lesław Srebroń – to doktor literaturoznawstwa, zajmujący się nietłumaczonym na języki obce pisarzem fantastyki, Filipem Włócznikiem. Jego zadaniem jest prowadzenie kilku wykładów tygodniowo dla studentów położonego na odludziu uniwersytetu, gdzie obok stałej kadry pracują stypendyści, jak nasz bohater. Uznaje on to półroczne, właściwe czteromiesięczne stypendium za wyróżnienie i docenienie jego badań (mniejsza, że nikomu nieznanych).

Tytuł nawiązuje do stu dni bez słońca na krańcach cywilizacyjnego świata, o którym bohater i tak pomyśli, że jest w centrum ginącej Europy, więc swój czas poświęci na opracowanie planu ratunkowego dla zagrożonej cywilizacji Zachodu (zagrożonej feminizmem, genderyzmem, lewactwem, postmodernizmem…). Rozpracowuje tematy, kroki postępowania, przydziela zadania poszczególnym naukowcom, by kryzys powstrzymać i dać opór postępowi. Jest nudny i nadęty, próżny i zadufany w sobie. Uważa, że to, co stanowi jego pasję, powinno stanowić pasję innych, nie ma odwrotu ani cienia zrozumienia, że wolność naukowa, to wolność podejmowanych badań, że różni ludzie mają różne zainteresowania i temperamenty w prowadzeniu badań.

Gdy wszyscy podarowane pół roku traktują trochę jak wakacje, trochę jak okazję do spotkań i rozmów i dopiero potem badań, Lesława trawi gorączka misji – najpierw wprowadzenia Włóczykija do ogólnoświatowego obiegu, potem ratowania zagrożonej cywilizacji. Ten zadufany w sobie człowiek nie rozumie najprostszych komunikatów, nie odczytuje ironii ani bezpośrednio formułowanych zarzutów czy odmów. Wszystko bierze za dobrą monetę i choć mogłoby się to wydawać nie najgorszą cechą charakteru, tu zamienia doktora w głupka pozbawionego elementarnej inteligencji, jest intelektualnym, ale i emocjonalnym tchórzem. Nie przyjmuje do wiadomości tego, czego nie potrafi włączyć do swoich interpretacji świata, a to, co rozumie, musi zgadzać się z posiadanym światopoglądem, Srebroń nie jest zdolny do modyfikacji poglądów tak, by zmieniły jego sposób rozumienia rzeczywistości, cała jego energia jest skoncentrowana na takiej interpretacji, która potwierdzi jego posiadane wcześniej wzorce poznawcze. To przykład człowieka, który nie rozumie, ale który wie. Kiepsko mówi po angielsku, ale oskarża  studentów o to, że nie można ich zrozumieć. Jeśli współpracownicy nie podejmują się realizacji narzuconych przez niego zadań, to on nie myśli, że poniósł klęskę, myśli, że zadbali o to, by nie tracił czasu na ratowanie zachodniego świata, ale wrócił do badań nad Włóczykijem.

Jest obiektem żartów – oczywistych dla czytelnika, niezrozumiałych dla bohatera. Irytujący, zadufany w sobie typ, który taki obraz siebie widzi: Ten lapidarny wstęp nienachalnie szkicuje sylwetkę młodego i utalentowanego humanisty, obdarzonego żywą inteligencją, taktem i poczuciem estetyki; rozkochanego w tradycji i wierzącego w dawne wartości; skromnego, choć przecież świadomego swej wartości i kiełkującej wielkości. Jeśli czytelnik zaczął wyobrażać sobie taką właśnie postać, to śpieszę zapewnić go, że to wszystko prawda. (s. 20). Cóż Finnegany nie istnieją, takie charaktery – jak najbardziej. Jak ty i ja, jak my wszyscy, choć jedni bardziej, inni mniej, wszyscy jakoś jesteśmy „Srebroniami”. 

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

©2026 FILOlogika | Powered by SuperbThemes & WordPress