Skip to content
Menu
FILOlogika
  • O-błędnik
  • Na prawo
  • Creatio ex nihilo
  • TransKrypcja
  • Poznajcie się!
  • Wycinki
  • Poetica
  • Psoty
  • Rozpoznanie
  • Krytyka studencka
  • Kamień socjologiczny
  • Co słychać?
  • Zaopiniowane
  • TransMisja
  • Pinezki
  • Refleksje
  • Językowo
  • Rozmowy
  • UP-aćkane
  • Kalendarz zdarzeń
  • V Festiwal Scena wolności – recenzje
  • Wersje pdf numerów
  • O nas
FILOlogika

Śmiertelne kukiełki, czyli zemsta żywych trupów i nieśmiertelnych dusz

Opublikowano 2024-11-192024-11-20

V Festiwal Scena wolności

Ruszył piąty festiwal „Scena Wolności” organizowany przez Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku. Rozpoczął się w piątkowy wieczór w byłym Żydowskim Domu Przedpogrzebowym  od sztuki „Na borg” według tekstu Małgorzaty Maciejewskiej w reżyserii Marty Streker z muzyką Macieja Zakrzewskiego, z dramaturgią Macieja Omylaka, w zacnej obsadzie aktorów, znanych z wcześniejszych dokonań słupskiego teatru: Bożeny Borek, Igora Chmielnik, Krzysztofa Kluzika, Jowity Kropiewnickiej, Ewy Pająk, Piotra Sobera, Katarzyny Węglickiej z udziałem członkiń zespołu ludowego „Klęcinianki” z Główczyc oraz KGW Stowięcino.  

Motyw, iż jesteśmy jedynie „bożym igrzyskiem”, „zabawką” w ręku Boga jest stary, obecny w najwcześniejszych dziełach polskiej literatury, powtarzający się począwszy od Kochanowskiego, w kolejnych dziełach i epokach. Ale kto nami się bawi, gdy Bóg uciekł, ukrył się schował, kto się bawi ludźmi w świecie bez Boga, w świecie deus abscondicus? 

Spektakl zaczyna się od dzieła stworzenia. Bóg „zamknięty” w ramach naszych wyobrażeń jest coraz bardziej jest poirytowany i zmęczony nieposłusznymi aniołami, nieumiejącymi właściwie zaśpiewać każdej podanej przez niego nutki. Z tych pomylonych pieśni toczy się „pomylony” świat – zawsze nie taki, do powtórki, z których i tak żadna nie jest właściwa. Coraz bardziej zły i zmęczony, w końcu obrażony Bóg postanawia odejść, odpocząć, wycofać się. Zostawia aniołom instrukcję obsługi świata i jego stworzeń – Biblię, którą trzeba wypełnić zgodnie z jego wolą, zamysłem, pomysłem, choć Bóg z góry wie, że to będzie niemożliwe. Właściwie znika, żeby udowodnić aniołom, że bez niego sobie (jeszcze bardziej) nie poradzą. A my zostajemy z aniołami, które starają się, jak mogą, ale mogą niewiele, jeszcze mniej niż mogły z Bogiem, który je korygował. Teraz korekty nie ma. Boga na ziemi zastąpił ksiądz – „przenajświętszy księżu”. Nie wychodzi poza formułki i schematyczną wiedzę, niewiele rozumie. Pojawiają się też złapane przez „żeńce” (śmierć) pierwsze dusze nie-dusze. Istoty, które trafiają do przestrzeni już nie ziemskiej i jeszcze nie niebiańskiej. Zbyt ziemskie na niebo, „zbyt martwe” na życie na ziemi. My poznajemy dusze/ciała czterech kobiet – Anieli, popadii, Hanki, Jagny. Znały się za życia, opuściły je w różnych momentach – wczoraj, trzy tygodnie temu, dziesięć lat… Aniela trafia do nich, bo się zbuntowała, nie chciała odejść. Nie pomogły rytuały księżowskie ani groźby męża. Hania trafia do koleżanek, bo chyba nie zauważyła, że zmarła – położyła się tylko na chwilkę… Kobiety zaczynają rozmawiać, zaczynają czuć swoją moc, która wynika z braku chorego, zależnego od innych ciała, z braku okrutnych, wiecznie pijanych mężów, księdza, dla którego wszystko jest tak proste – pada, a więc Hanka zawiniła, bo nie chciała odejść, trzeba ją ukarać, złożyć ofiary przebłagalne. Zawsze jest winna kobieta. Ale bohaterek już nikt nie może gwałcić, zabijać ich dzieci, upokarzać biciem, głodem, odmową miłości, serdeczności, zwykłego codziennego dobra; codzienności, która nie byłaby doświadczaniem piekła, bólu, rozpaczy, słabości, choroby, nieumiejętności radzenia sobie z każdym, kto traktuje je jak użyteczne przedmioty. Czas życia nie należał do nich, ale tam – między ziemią a niebem mają moc większą niż zapijaczeni mężowie, niż ksiądz, pan i pani, niż śmierć nawet. Nie odejdą więc, póki nie załatwią swoich porachunków, nie skorzystają ze świętego prawa odwetu, zemsty, a może po prostu prawa wymierzenia sprawiedliwej kary. Sztuka pokazuje kobiety, które zyskują samoświadomość, a z nią moc obrony siebie, swego życia, losu, pamięci o sobie. Gdyby nic nie zrobiły, potwierdziłyby swoim milczącym odejściem to biedne, nic nieznaczące życie, jakby ich nigdy nie było. Za życia nie mogły zaistnieć, nikt się nie liczył ani z ich wolą, ani uczuciami. Po śmierci przywracają światu utracony porządek, prawo życia do godności, do siebie. Ta niedobra wieś-świat utonie w potopie wylanych przez wszystkie kobiety świata łzach i spłonie w ogniu ich zemsty. Czy świat się jednak odrodzi, wstanie oczyszczony? Zemsta nie należy do ludzi – ani żywych, ani martwych. I choć mamy poczucie słuszności, przekonanie, że kara wymierzana złym ludziom przywraca utracony porządek, to przecież kobiety wzięły się za coś, co jest prawem Boga. Więc tę sprawiedliwość wypłacają „na borg”, zaciągają u Boga dług, zastępując go w działaniu, które to on winien był wykonać. Każdy dług trzeba jednak oddać. 

Przejmujący, bardzo dobrze zagrany spektakl. Aktorzy świetnie łapali kontakt z widownią, budowali osobiste, intymne relacje, delikatnie włączając nas do spektaklu tak, że miałam ważenie, iż graliśmy wszyscy. Także dlatego, że historie opowiedziane w „Na borg” dzielimy wespół – jeśli nie teraz, osobiście, to w pamięci o naszych babkach, prababkach, o odzyskiwanej historii ludowej, historii chłopek, historii całej nędzy „śmiertelnych kukiełek”, zabawek w przypadkowych rękach. Słowa uznania należą się też i za kostiumy (Katarzyna Leks, także scenografia), i za muzykę (Maciej Zakrzewski). 

Festiwal zapowiada się pierwszorzędnie i już wyglądam kolejnych spektakli.  

Zdjęcie: biletyna.pl/spektakl/Na-borg-NT

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Zorganizowano dzięki wsparciu ze środków KPO oraz ze środków Miasta Słupska. Sponsorem wydarzenia jest Energa z Grupy ORLEN.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

©2026 FILOlogika | Powered by SuperbThemes & WordPress