V Festiwal Scena wolności
Yelyzaveta Dimova, filologia polska, UP

Wszystko zaczęło się od wanny – jaskrawej, czerwonej wanny. Jej obecność wypełniała scenę uczuciem niedopowiedzenia i napięcia. Wanna stała się miejscem ucieczki, odosobnienia, symbolem niemożności zaakceptowania własnego „ja”. Wyraźnie mówiła: „chcę ukryć się przed swoimi lękami”. Czasami, obserwując młodego człowieka zagubionego w oczekiwaniach rodziców, syna, który stracił zaufanie bliskich, chłopaka marzącego o wolności myśli, można było dostrzec, jak jego spojrzenie powoli gasło. Jego tożsamość wycierała się przez lata – codziennie przymierzając nową rolę , próbując uciec od pytań i stopniowo odnajdywać odpowiedzi.
Momentami czułam się jak na koncercie, a nie w teatrze.
Spektakl porusza nie tylko temat sukcesu i scenicznego blasku, ale też samotności, miłości i walki z chorobą. Freddie jest ukazany jako człowiek pełen pasji, ale także lęków. Końcowe sceny, w których temat AIDS staje się centralny, skłaniają do refleksji nad kruchością życia.
To, co najbardziej mnie poruszyło, to sposób ukazania Freddiego Mercury’ego. Nie jest on tu tylko ikoną muzyki, ale przede wszystkim człowiekiem – zmagającym się z własną tożsamością, relacjami z bliskimi i chorobą. Spektakl świetnie pokazuje jego drogę od młodego chłopaka z Zanzibaru do światowej gwiazdy, ale też cenę, jaką za to zapłacił. Widzimy zarówno jego triumfy, jak i momenty upadku. Jako studentka doceniam też subtelne nawiązania do jego kulturowego dziedzictwa – choćby religii zaratusztriańskiej.
Kiedy ktoś próbuje odebrać Ci Twoje prawo do istnienia, przestajesz czuć, że ono Ci się należy. Bez prób życiowych – miejsce przy wspólnym stole ludzkości nie powinno być czymś zasłużonym, lecz jedynie Twoim własnym wyborem.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Zorganizowano dzięki wsparciu ze środków KPO oraz ze środków Miasta Słupska. Sponsorem wydarzenia jest Energa z Grupy ORLEN.
